Polska w kosmosie – część II

,,Polska w kosmosie” – zapraszamy do lektury drugiej części artykułu!

Polska w kosmosie – część II

Polska w kosmosie - druga część

Sektor kosmiczny to jeden z wielu działów przemysłu, które rozwijają się bardzo dynamicznie, przynoszą światu nowe technologie oraz granice wiedzy naukowców. Ale w przeciwieństwie do innych działów Big Science – np. CERN – jest jednocześnie najbardziej medialny oraz popularny, bo największe odkrycia kojarzą się przede wszystkich z science-fiction i są prowadzone w kosmosie, wśród obcych planet i gwiazd. Takie skojarzenia prowadzą do wniosku, że tylko bogate i duże kraje mogą uczestniczyć w wyścigu do gwiazd. Nic bardziej mylnego! Udowadniamy to w drugiej części artykułu ,,Polska w kosmosie” – zapraszamy do lektury!

 

 

ScanSAT

Satelita ScanSAT autorstwa Scanway

Mechanika na kometach i na Marsie

Polskim przodownikiem w kontaktach z NASA jest firma Astronika, która zaprojektowała, zbudowała i przetestowała penetrator Kret, mający wykonać odwierty na Marsie w misji InSight. Mają w zespole też ludzi odpowiedzialnych za penetrator MUPUS z nieudanej misji Rosetta – innymi słowy, światowej klasy mechaników i robotyków kosmicznych. O ile polskie produkty w tej dziedzinie wyprzedzają konkurencję o lata świetlne, o tyle nie jest to dziedzina, która zapewni prace dziesiątkom polskich firm. Jest zbyt ograniczona, co jednak nie umniejsza jej stopniu skomplikowania oraz medialności.

 

Więcej o Astronice:

Oficjalna strona → www.astronika.pl

MUPUS → MUPUS na stronie ESA

KRET → o mechaniźmie na stronie Polskiej Agencji Kosmicznej

 

Kret w misji InSight źródło NASA JPL

Kret w misji InSight, źródło: NASA JPL

Oprogramowanie dla danych satelitarnych

Ze względu na to, że w Polsce bardzo silny nacisk kładziony jest na sektor IT, nic dziwnego, że nasz przemysł kosmiczny korzysta z tych zasobów. W kraju powstało kilka firm, które działają tylko i wyłącznie w obszarze software – zarówno tego dla komponentów elektronicznych (choć tego jest zdecydowanie mniej), jak i dla tzw. downstreamu, czyli wykorzystywania danych satelitarnych.

 

Największym projektem w tej dziedzinie, było stworzenie platformy CREODIAS, która jest jednym z repozytoriów, w których zapisywane są dane z europejskiego programu satelitarnego COPERNICUS (link).

 

Pomimo faktu, że sektor downstream to zdecydowana większość (patrząc z perspektywy wartości) rynku kosmicznego, to w Polsce wciąż świadomość o możliwościach wykorzystania danych satelitarnych wśród odbiorców końcowych, m.in. administracji publicznej czy rolników, jest znikoma. Wpływa to bardzo negatywnie na rozwój tego obszaru i stawia pod znakiem zapytania dalsze polskie inwestycje w tym kierunku. Niemniej, według Polskiej Strategii Kosmicznej (więcej o strategii tutaj – kliknij!) sektor rządowy powinien dość mocno działać razem z danymi downstream, co pozwala optymistycznie patrzeć na przyszłość tego kawałka przemysłu kosmicznego.

 

Obserwacja-satelitarna-naszej-planety-to-dynamicznie-rozwijająca-się-gałąź-źródło-pixabay

Obserwacja satelitarna naszej planety to dynamicznie rozwijająca się gałąź

Produkcja systemów elektronicznych

Bardzo duży udział w polskim rynku kosmicznym mają firmy i instytuty (takie jak CBK), które zajmują się wytwarzaniem wyspecjalizowanych, aczkolwiek niewielkich układów elektronicznych na potrzeby różnych misji kosmicznych – nie tylko tych lecących na orbitę, ale również dalej, w stronę innych planet. Sztandarowym przykładem współpracy Polaków z ESA jest tutaj misja JUICE (JUpiter ICy Moons Explorer), która ok. 2030 roku dotrzeć ma do Jowisza i rozpocznie wtedy badania jego trzech największych Księżyców. Polski wkład do tego przedsięwzięcia do jeden eksperyment naukowy i do drugiego, a także urządzenia do testów systemów elektronicznych przed lotem. (o polskich instrumentach w misji JUICE tutaj – kliknij!).

 

Wiele komponentów elektronicznych dedykowanych do przemysłu kosmicznego – ale i pozostałych dziedzin Big Science – powstaje w innych polskich firmach kosmicznych. Jedna z nich, największa kosmiczna firma w Polsce, czyli Creotech Instruments, ma certyfikowaną linię produkcyjną. Ponadto spółka ta integruje satelity dla innego światowego potentata – ICEYE (link).

 

Wydaje się, że kierunek ten jest bardzo dobry do rozwoju poszczególnych firm, natomiast nie do końca wyróżnia polskie przedsiębiorstwa na tle swoich europejskich konkurentów.

 

Widok Ziemi z modułu Cupola na ISS

 

Co dalej?

W ostatnich latach w Polsce pojawił się szereg podmiotów, które dzięki połączeniu finansowania prywatnego oraz publicznego, rozpoczęły projekty kosmiczne – zazwyczaj związane z satelitami. Co ciekawe, każdy z tych projektów ma na celu oddolne pokazanie potencjału swojej własnej firmy, co może zostać przekute zarówno na kontrakty zagraniczne, jak i dalsze kroki w decyzjach dotyczących własnego, polskiego satelity dual-use (cywilno-wojskowego).

 

Te firmy to Scanway, który realizuje projekt ScanSAT – finansowany ze środków własnych (inwestorzy prywatni) oraz dofinansowania NCBiR; Creotech, który w ramach analogicznych środków buduję platformę mikrosatelitarną; KP Labs, które zajmuje się wykorzystaniem bardzo zaawansowanej elektroniki oraz algorytmów do przetwarzania danych na orbicie, na platformie nanosatelitarnej zapewnionej przez partnera zewnętrznego; SatRevolution, które ma ambicję być dostawcą zestandaryzowanych platform typu CubeSat.

 

Więcej o naszym satelicie ScanSAT tutaj – kliknij!

 

 

Infografika o optyce w satelicie ScanSAT projektu Scanway

Infografika o optyce w satelicie ScanSAT projektu Scanway

Polski kosmos - plany na przyszłość

Potrzeba posiadania przez Polskę własnego satelity obserwacyjnego jest niekwestionowana i powyższe firmy starają się udowodnić samym sobie i państwu, że w Polsce istnieją możliwości do stworzenia małego satelity do obserwacji Ziemi. Fakt, że zaangażowano w to połączone środki publiczne i prywatne, powinien budzić zainteresowanie organów rządzących.

 

Czy tak jest? Ciężko powiedzieć, natomiast na chwilę obecną (wrzesień 2019) wystartował kolejny program dofinansowań dla firm tylko i wyłącznie z sektora kosmicznego. Jest to na pewno kolejny bodziec do rozwoju polskiego sektora i do przyszłych jego sukcesów, niemniej jednak może się okazać problematyczny ze względu na konieczny udział własny (finansowy) w projektach. Na tę chwilę szacuje się, że wkład własny do całego projektu, wartego 300 milionów złotych, przekracza wszystkie inwestycji państwowe oraz prywatne (za wyjątkiem składki do ESA) w przemyśle kosmicznym.

 

Pozostaje mieć nadzieję, że pod koniec 2019 roku, albo na początku 2020 roku, gdy zostaną ogłoszone wyniki powyższego konkursu, będzie on solidną podwaliną dalszych, niesamowitych sukcesów polskich firm. Te osiągnięcia mogą pojawić się zarówno na rynku zagranicznym, w postaci dalszych, bardziej skomplikowanych technicznie zleceń dla np. ESA, ale również na rynku polskim – w postaci konkretnych rozwiązań satelitarnych oferowanych wojsku oraz rządowi.

 

Scanway i German orbital systems

Scanway i German Orbital Systems podpisują list intencyjny o współpracy spółek

 

 


 

Więcej informacji? Już się robi!

Chętnie przeczytasz więcej o polskim kosmosie? Zapraszamy do lektury pierwszej cześci naszego artykułu!

 

→ Polska w kosmosie – to nie żart! artykuł część I – kliknij!

Dowiedz się więcej!